uwagi
Dodane przez Arecki dnia Czerwiec 25 2017 20:41:20
Nie jestem ideałem i pewnie mój dom też taki nie będzie i za to będę go jeszcze bardziej kochała Ale póki co postaram się trzymać tych zasad:

- Żadnych bardzo jasnych, bardzo ciemnych lub bardzo gładkich i błyszczących powierzchni, obojętnie czy mowa o podłogach czy o frontach szafek - są niepraktyczne.
- Żadnych szparek, szczelinek, rowków, gdziekolwiek (np. nieszczęsne kabiny przesuwane)
- Żadnych podróbek (a zwłaszcza podróbek naturalnych materiałów, np. imitacje drewna na podłogach czy meblach. Wychodzę z założenia, że nikt jeszcze nie wygrał z Matką Naturą
- Wiatrołap takiej wielkości aby co najmniej mieszkańcy domu mogli swobodnie wejść i zamknąć za sobą drzwi wejściowe nie musząc przechodzić do dalszej części domu z braku miejsca
- Ogrzewanie wiatrołapu. Starsi członkowie rodziny przyzwyczajeni do sieni krzyczą, że głupota i strata ciepła=pieniędzy, ale ja nie zamierzam robić wystawki z butów poza wiatrołapem, a zimą bez ogrzewania będą one jednak nieprzyjemnie chłodne
- Taki projekt kotłowni aby zmieścił się tam nie tylko piec, ale i rower, kosiarka, mop, narzędzia and all that jazz (nie mam garażu)
- Dom z założenia bez podpiwniczenia, ale jednak uległam uwagom starszyzny, że 'jak to, bez piwnicy' i pod schodami jest piwniczka-spiżarka ponad metr w ziemię i jest to świetny i optymalny pomysł (konieczne będzie zamontowanie wiatraczka dla właściwej wentylacji)
- Mała łazienka niedaleko wyjścia (bo się zawsze przypomina jak już trzeba wybiegać z domu )
- Przewidziane miejsce do spania dla gości (wcale nie jakieś tam fafarafa, po prostu taka wielkość 'pokoju do pracy' aby zawierał gustowną rozkładaną sofkę )
- Kuchnia otwarta na salon. Ponieważ jestem z tych gotujących i zdecydowanie spędzam w kuchni czas, a nie chcę być tam jakoś odizolowana. Drugi argument, że często w trakcie przygotowywania potraw są 5-10-15-30 minutowe przerwy i co, mam latać kuchnia-salon-kuchnia-salon? Trzeci, że nie lubię rzędów szafek, górne ograniczam do minimum i tak czy siak chciałam urządzić kuchnię 'po pokojowemu'. Czwarty argument jest taki, że można tak zaplanować rozmieszczenie kuchenki i blatów roboczych, żeby nie było widać z salonu ewentualnie niedosprzątanych dupereli. Piąty i możecie się śmiać, ale dla mnie poważny argument: i tak zawsze goście lądują przy stole w kuchni. Ci którzy się zmieszczą, reszta zazdrości Poważnie! Najlepsze imprezy na jakich byłam - w kuchni! No i po szóste: ta przestrzeń! W innych pomieszczeniach raczej nie mogę sobie na łączenia pozwolić, a i też nauczona doświadczeniem nie chcę. Domek niewielki, więc niech chociaż tu kręcę piruety
- Sypialnia szczelnie oddzielona od pokoju dziecka i reszty świata, chcę się czuć swobodnie
- Łazienka nie za duża, żeby wiatr nie hulał
- Garderoba koniecznie! umiejscowienie jest kwestią gustu użytkownika, jak wiele spraw, w moim przypadku garderoba przy łazience
- Wyłaz tuż przy kominie od kominka - ułatwienie przy czyszczeniu, itd.
- Zmywarka czy piekarnik nie mogą przylegać do lodówki
- Schody pełne, a nie same stopnie na cokołach - zdecydowanie widać ewentualny kurz, a jak niechcący się coś wyleje czy wysypie to leeeeci, że panie!
- Telewizor ustawiony w miarę możliwości w cieniu, chociaż to już najmniejszy problem
- Szeroki odpływ dla pralki - żeby potem nie okazało się, że rurka nie wyrabia i trzeba cudować ze szlauchem
- Bardzo przemyślane rozmieszczenie kontaktów i włączników
- Kontakt i kran na zewnątrz to podstawa
- Zewnętrzne oświetlenie na fotokomórkę to duża wygoda
- Dobre oświetlenie w ogóle

Tak z marszu to tyle mi przyszło do głowy. Ogólnie odnoszę wrażenie, że zdrowy rozsądek, sprawdzone przez dziesięciolecia pomysły i logiczne myślenie to podstawa. Nie dajmy się zwieść designerom i pismom pełnym przedruków projektów z innego klimatu lub bardzo wysokiej półki finansowej. Lub po prostu efekciarskich i lanserskich. Moim zdaniem (już słyszę te walące się na mnie gromy) należy ostrożnie podchodzić do trendów, np. w kwestii faktur materiałów wykończeniowych. Niekiedy Link projektanci wnętrz proponują dziwne i nietypowe rozwiązania, żeby zaskoczyć, zrobić coś innego, pokazać, że jesteśmy miliony lat świetlnych od 'nędznych' projektów naszych dziadków czy rodziców. Ale wiecie co? To, że coś się rzeczywiście DA zrobić nie zawsze oznacza, że będzie to lepsze. A jak już coś nie wyjdzie, to nie musi to być wcale 'koszmar!' pracujący nad naszą nerwicą, w końcu nie zapominajmy, że jesteśmy szczęśliwcami, którzy mają/będą mieli swój własny
Rozszerzona zawartość newsa
jeszcze mi się przypomniało a propos kurzu i tłuszczu na górnych szafkach w kuchni: przetestowany i jak dla mnie niezły sposób: na te szafki można położyć pas folii (takiej grubszej, jak do obkładania zeszytów) lub papieru do pieczenia. Kompletnie niewidoczne, no chyba, że działa komuś na wyobraźnię Po jakimś czasie wystarczy zwinąć ten cały syf, wyrzucić i położyć nowy rulon. Mówcie co chcecie, ale jest to naprawdę praktyczne rozwiązanie